Nie było w Polsce domu, w którym nie znalazłoby się coś z Cepelii. Dała nam więcej niż ludowy kicz
Gazeta Wyborcza · Emilia Dłużewska ·
W Polsce Ludowej promowała Polskę ludową. Na Manhattanie handlowała kożuchami. Spragnionym retro oferowała biedermeiery. Dziedzictwo Cepelii jest bardziej złożone, niż się wam wydaje.
W Polsce Ludowej promowała Polskę ludową. Na Manhattanie handlowała kożuchami. Spragnionym retro oferowała biedermeiery. Dziedzictwo Cepelii jest bardziej złożone, niż się wam wydaje.
W cyklu "Kulturalne weekendy" dziennikarze "Wyborczej" przedstawiają muzea, filharmonie, instytucje kultury. Odkrywają ich zasoby. Opowiadają o ludziach, którzy je tworzą. Odwiedziliśmy już Muzeum Warszawy, Filharmonię Łódzką i Oddział Muzeum Narodowego w Warszawie w Nieborowie i Arkadii. Zapraszamy do Muzeum Narodowego w Krakowie.
Krzesła "Sarenki", ręcznie malowane dwojaki i fajans z Bolesławca. Meble gdańskie, tkanina artystyczna i biżuteria. A także bursztynowe guziki, kogutki z wiórów i słomiane maty nad łóżko. – Prawdopodobnie nie było w Polsce domu, w którym nie byłoby czegoś z Cepelii – mówi Piotr Korduba, współkurator wystawy "Obywatelka Cepelia" w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Read the full story at Gazeta Wyborcza · All coverage of this story