Od pierwszego zjazdu po lunch w górskiej chacie. Tak wygląda narciarski dzień we włoskich Dolomitach

Gazeta Wyborcza · Materiał promocyjny ·

Pierwszy zjazd o wschodzie słońca, rodzinne szusowanie, śnieżne przygody i lunch w górskiej chacie z widokiem na włoskie Dolomity. W Regionie Dolomitów Seiser Alm w Południowym Tyrolu zimowy dzień można zaplanować od świtu do wieczora, a 62 km tras narciarskich i moc dodatkowych atrakcji sprawiają, że aż trudno zdecydować, od czego zacząć.

7:00. Gdy inni jeszcze śpią, pierwsi narciarze są już na stoku

Pierwsze promienie wschodzącego słońca rozświetlają monumentalną panoramę wysokogórskiego płaskowyżu w północnych Włoszech z górującymi nad nią Dolomitami. Śnieg skrzypi pod nogami, mróz szczypie w policzki, a gorąca kawa przyjemnie rozgrzewa. Choć dzień dopiero się zaczyna, a reszta rodziny jeszcze smacznie śpi, ty już zapinasz buty narciarskie i ruszasz na stok. Czy można lepiej zacząć dzień w Dolomitach? Pusty stok, świeżo przygotowany do tego, by z łatwością nabrać na nim prędkości i energii na dalszą część dnia. Wiosną, w każdą środę marca w Regionie Dolomitów Seiser Alm w Południowym Tyrolu/Südtirol nie trzeba czekać, aż dzień na dobre się rozpocznie. W ramach wydarzenia Early Bird Skiing już o 7:00 rano kilka wyciągów uruchamianych jest naprzemiennie, dając szansę na zjazdy po świeżo przygotowanych trasach, gdy wokół panuje jeszcze poranny spokój. Słońce powoli wyłania się zza dolomickich szczytów, śnieg skrzy się w pierwszych promieniach, a przed tobą rozciąga się niemal nietknięty stok. Dla takich chwil zdecydowanie warto nastawić budzik wcześniej. Zwłaszcza, że po wysiłku czeka na uczestników zasłużone śniadanie w jednej z górskich chat.

9:00. Cała rodzina na nartach. Tylko którą trasę wybrać?

Read the full story at Gazeta Wyborcza · All coverage of this story