Filip Zaręba, aktorskie odkrycie: Najpierw Cannes, a potem restauracja w Busku-Zdroju

Gazeta Wyborcza · Dawid Dróżdż ·

- Często spotykam aktorów styranych swoją pracą. Oczywiście można czasem ponarzekać, ale nie wolno być energetycznym wampirem - mówi Filip Zaręba, jeden z najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia, syn Jana Pawła z "1670".

Często spotykam aktorów styranych swoją pracą. Oczywiście można czasem ponarzekać, ale nie wolno być energetycznym wampirem - mówi Filip Zaręba, jeden z najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia, syn Jana Pawła z "1670".

Dawid Dróżdż: Twoja popularność wystrzeliła po „1670". W drugim sezonie zastąpiłeś Michała Balickiego i wcieliłeś się w syna Jana Pawła, właściciela (mniejszej) połowy Adamczychy. W jednym z wywiadów powiedziałeś, że nie sądziłeś, że w wieku 24 lat staniesz na tak profesjonalnym planie. Skąd ten brak wiary w siebie?

Filip Zaręba*: Nie chodzi o brak wiary w siebie. Gdybym nie wierzył, że może mi się udać, nie miałbym paliwa do działania. Nigdy jednak nie skupiałem się na efekcie. Nie marzyłem za wszelką cenę o tym, żeby zagrać w serialu Netflixa. Jestem łebkiem z Buska-Zdroju, który czerpie ogromną radość z tego, co robi.

Read the full story at Gazeta Wyborcza · All coverage of this story